Obcy język polski Obcy język polski Maciej Malinowski
INTERIA.PL
angora
1 2 3 Strona główna
Najnowszy odcinek
Archiwum
O autorze
Camera obscura
Książki
Książki
Opinie językoznawców
Relacja z czata/czatu
Zadaj pytanie

Archiwum

Obcy język polski (88)

Zawsze używamy grzecznościowych form „Drodzy Państwo", „Kochani Wujostwo", „Szanowni Generałostwo"

 

 

 



Dwóch ludzi - dwoje ludzi

      Kiedy przychodzi nam odmienić przez przypadki liczebniki zbiorowe (np. dwoje, troje, czworo, pięcioro itd.) bądź zaimki oznaczające osoby różnej płci (np. oboje, obydwoje), a w dodatku połączyć je z odpowiednimi formami czasownika i rzeczownika, miewamy z tym olbrzymie kłopoty. Przyznaję, istotnie rzecz jest skomplikowana, więc warto jej poświęcić trochę uwagi.



      Jeżeli mówimy dwoje studentów, dwoje uczniów, to wiadomo, że chodzi o studentkę i studenta oraz uczennicę i ucznia (a nie: dwóch studentów, dwóch uczniów czy dwie studentki, dwie uczennice!). Użyjmy tych wyrażeń w zdaniach i odmieńmy liczebnik dwoje:

 

M. Dwoje studentów zamieszkało w garsonierze;

D. Na ćwiczeniach zabrakło dwojga studentów;

C. Przydarzyło się to dwojgu studentom;

B. Zaproszono dwoje studentów;

N. Widziano się z dwojgiem studentów;

Ms. Nie zapomniano o dwojgu studentach.

 

      Co widać? Otóż to, że w dopełniaczu, celowniku, narzędniku i miejscowniku pojawia się inna postać liczebnika (dwojg-) i że w mianowniku podmiot dwoje studentów łączy się z orzeczeniem rodzaju nijakiego w liczbie pojedynczej.

       Inaczej jednak będzie wtedy, gdy studenci okażą się... parą małżeńską (niech nazywają się Skalscy).  Podmiot oboje państwo wymaga wówczas orzeczenia rodzaju męskoosobowego w liczbie mnogiej. Oto, jak wygląda odmiana całości (z zaimkiem oboje):

 

      M. Przyszli oboje państwo Skalscy; 

      D. Na przyjęciu zabrakło obojga państwa Skalskich;

      C. Zazdrościli obojgu państwu Skalskim;

      B. Zaproszono oboje państwa Skalskich;

      N. Szliśmy z obojgiem państwa Skalskich (a nie: z obojgiem państwem Skalskimi czy z obojgiem państwem Skalskich); także: z obojgiem Skalskich;

      Ms. Opowiadano o obojgu państwu Skalskich.

       

      W wypadku nowożeńców, czyli państwa młodych, jest trochę inaczej. Mówimy i piszemy:

 

      - Przyjechali państwo młodzi;

      - Nie ma jeszcze państwa młodych;

      - Przyglądano się państwu młodym;

      - Obsypywano kwieciem państwa młodych;

      - Rozmawiano z państwem młodymi (a nie: z państwem młodych);

       - Plotkowano o państwu młodych.

      

      Gdy jednak państwo młodzi stają się małżeństwem, sytuacja gramatyczna się zmienia - czasownik występuje w liczbie pojedynczej, np. Odwiedziło nas (a nie: odwiedzili) wspaniałe małżeństwo; Małżeństwo Tyrańskich jest szczęśliwe; Pobłogosławić nowo zawartemu małżeństwu.

       Ta sama reguła dotyczy wyrazu rodzeństwo. Mówimy: Przygotowało to (a nie: przygotowali) kochające się rodzeństwo; Przyszło do nas (a nie: przyszli) dwoje rodzeństwa (czyli brat i siostra, a nie: dwaj bracia czy dwie siostry).

       Podsumujmy zatem. Zawsze musimy użyć liczby mnogiej przymiotnika i czasownika, kiedy mamy na myśli wyrazy państwo, wujostwo, stryjostwo, generałostwo, hrabiostwo, dyrektorostwo itp., np. Oczekiwani państwo Nowakowie przyjechali; Odwiedzili nas kochani wujostwo; Powitaliśmy szanownych hrabiostwa; Zachwycili nas weseli generałostwo Kowalscy.

       Jedynie poprawne są też grzecznościowe formy Drodzy Państwo; Kochani Wujostwo, Szanowni Generałostwo (a nie: Drogie Państwo, Kochane Wujostwo, Szanowne Generałostwo).

       Ciekawe, że wolno powiedzieć: Spotkały się dwa małżeństwa; W spektaklu wystąpiły trzy rodzeństwa, ale nie wolno: Na gali były dwa generałostwa (poprawnie: Na gali byli dwaj generałowie z żonami).

       Wróćmy jeszcze do liczebników zbiorowych. Według jednej z zasad postać zbiorową przyjmuje ich człon ostatni. Lepiej więc mówić: dwadzieścia siedmioro dzieci; czterdzieści troje uczniów; pięćdziesiąt dwoje studentów niż dwadzieścioro siedmioro dzieci; czterdzieścioro troje dzieci; pięćdziesięcioro dwoje studentów. Oczywiście, wyłącznie możliwe są konstrukcje liczebnikowe zawierające człon jeden, np. sto sześćdziesięcioro jeden dzieci; dwieście dwadzieścioro jeden uczniów; trzysta czterdzieścioro jeden studentów.

       Mówimy też dwóch, trzech, czterech ludzi, kiedy chodzi wyłącznie o mężczyzn, i dwoje, troje, czworo ludzi, gdy mamy na myśli i panie, i panów (bądź kobiety i dzieci albo mężczyzn i dzieci). Nieco inaczej jest wtedy, gdy używa się liczebników nieokreślonych. Formami ile, tyle, wiele wolno się posłużyć nawet wtedy, gdy mowa o grupie osób różnej płci, np. Popatrz, ile ludzi przyszło na mecz; Tyle się ludzi zgromadziło na festynie; Wiele ludzi wolało zostać w domu. Rodzaj liczebnika musi być natomiast zachowany w takich konstrukcjach: Ta sprawa przysporzyła mu wielu (a nie: wiele) kłopotów; Musiał mieć na uwadze tylu przeciwników oraz Do klasy uczęszczało wiele dziewcząt; Na balu było wiele pięknych kobiet.

       I jeszcze jedno: błędem jest łączenie liczebnika zbiorowego z rzeczownikiem osoba. Dwoje, troje, piętnaścioro osób to wyrażenia niepoprawne. Mówi się dwie, trzy osoby; piętnaście osób.

 

E-maile od Czytelników:  

 

      * Często słyszę powiedzenie "napytać sobie biedy" i nie wiem, co to dokładnie znaczy. Szczególnie intryguje mnie czasownik "napytać". Czy istnieje we współczesnej polszczyźnie? (heiko@poczta.onet.pl)

       Istnieje, choć uważany jest za wyraz przestarzały. Napytać znaczy 'sprowadzić, ściągnąć na siebie albo na kogoś coś złego, szkodliwego, niekorzystnego' (czasownik ten występuje także w postaci zwrotnej napytać się). Jest to rutenizm, czyli zapożyczenie z języków ruskich (z ukr. napyttysja = 'najeść się', przen. 'doznać'). Tak więc cały zwrot napytać sobie biedy to inaczej 'ściągnąć na siebie jakiś kłopot, nieszczęście' (zwykle niepotrzebnie). Dawniej mówiło się nie tylko napytać sobie biedy, ale i napytać sobie (albo się) kłopotów, napytać sobie (się) choroby, napytać sobie (się) gniewu.

 

      * Jak jest poprawnie: "śmiali się" czy "śmieli się"? (501xxxxxx@idea.pl)

       Śmiali się (przez "a"), ale sprawa wymaga wyjaśnienia. Forma śmieli się przez długi czas była traktowana przez językoznawców jako oboczna, choć podkreślali oni, że jest regionalna, a nawet gwarowa (z Mazowsza). Dawniej czasownik śmiać się, a także bać się, wiać, siać zawierały tzw. jotę i przybierały postać śmiejać się, bojać się, wiejać, siejać. W czasie przeszłym były to formy śmiejali się, bojali się, wiejali, siejali. W wyniku uproszczenia fonetycznego, wyeliminowania spółgłoski "j" powstały postacie śmiali się, bali się (tutaj "o" przeszło w "a"), wiali, siali i nimi zaczęto się posługiwać w języku ogólnym, literackim. Nie wszyscy przyjęli to do wiadomości; w gwarze o wiele częściej mówiono śmieli się, wieli, sieli, leli (z wyraźnym "e"). Ponieważ jednak w wielu czasownikach dochodzi do wymiany głosek a - e, np. głupiał - głupieli, łysiał - łysieli, siedział - siedzieli, przez analogię również osoby dbające o polszczyznę zaczęły mówić śmieli się. Jest to jednak dziś forma gorsza. W oficjalnej polszczyźnie za jedynie poprawne uznaje się czasowniki śmiali się, śmialiśmy się, śmialiście się.

 

      * Blokady grożą dziś "Śląsku" - usłyszałam niedawno w wiadomościach radiowej "Trójki"; Przygotowaliśmy wiele programów poświęconych "Dniu" Papieskiemu - powiedział prezenter telewizyjnej "Jedynki" . Dlaczego ten celownik rodzaju męskiego jest taki feralny w polskiej gramatyce? (murdock85@interia.pl.)

       Dlatego że dawniej powszechniejszą końcówką III przypadka liczby pojedynczej rzeczowników rodzaju męskiego było właśnie -u. Do dziś mówimy zresztą: (komu?) bratu, ojcu, chłopcu, chłopu, panu, księciu, księdzu, Bogu, diabłu, kotu, lwu, światu, łbu. Ale wyraz dzień należy do grupy rzeczowników kończących się tzw. spółgłoską miękką (jak kamień, gość, gołąb, karp - czasem to widać dopiero w odmianie), które w celowniku zawsze przyjmowały formę -owi (kamieniowi, gościowi, karpiowi, gołębiowi). Skoro tak, musimy mówić i pisać dniowi, a nie: dniu. W wypadku nazwy Śląsk nie powinno być żadnych wątpliwości co do celownika. Poprawnie jest wyłącznie (komu?) Górnemu Śląskowi, Dolnemu Śląskowi, Śląskowi Cieszyńskiemu, Śląskowi Wrocław. Ale słowniki dopuszczają formę Śląsku po przyimku "ku", np. ku Śląsku, tak jak ku Krakowu, ku Tarnowu obok ku Krakowowi, ku Tarnowowi. Stąd być może przenoszenie formy Śląsku do konstrukcji bezprzyimkowych...

 

      * Zetknęłam się w pewnym fachowym piśmie z wyrazem "portfenetr", ale nie wiem, jak go rozumieć. Nie występuje on w słownikach... (romuald@wp.pl)

       Portfenetr to fonetyczny zapis francuskiego słowa porte-fenetre [wym. portfenetr]. Obydwie formy: oryginalną i spolszczoną, zamieszcza Wielki słownik wyrazów obcych PWN (nowo wydany!). Określenie to znane jest w architekturze, oznacza 'okno sięgające do podłogi, zwykle oddzielone od niej progiem, czasem zabezpieczone zewnętrzną balustradą lub niską kratą'. Portfenetry charakterystyczne były dla architektury pałacowej XVIII i XIX w., ale spotyka się je i dzisiaj w nowoczesnych hotelach, wieżowcach, a nawet w willach prywatnych, gdzie często są jedną ze ścian salonu.

 

MACIEJ MALINOWSKI

mlkinsow@angora.com.pl

www.obcyjezykpolski.interia.pl


Maciej Malinowski - Obcy język polski
Copyright © 2002-2014 Maciej Malinowski   •   mlkinsow@interia.pl